Wczesnem popołudniem dnia drugiego udało nam się dotrzeć do Szydłowa - miasteczka od którego rozpoczęliśmy plany majówkowej podróży :-)
Zaczynamy od jaskini zbója Szydły, od imienia którego pochodzi (według legend, ma się rozumieć) nazwa miasteczka. Jaskinia malutka i z kupą ludzką na środku, więc błyskawicznie ewakuujemy się na zewnątrz...
Zaczynamy od jaskini zbója Szydły, od imienia którego pochodzi (według legend, ma się rozumieć) nazwa miasteczka. Jaskinia malutka i z kupą ludzką na środku, więc błyskawicznie ewakuujemy się na zewnątrz...
Z zewnątrz nie poraża - ani wielkością ani architekturą, ale wnętrze... Ogromnym był nasz zachwyt na widok świeżo odrestaurowanych polichromii. Wbrew wypowiedzi jakiejś przypadkowej pseudo-turystki, którą ledwie od telenowel wołami odciągnięto, nie są to "jakieś tam stare malunki" a przepiękne przykłady gotyckiej sztuki... Dziękuję Bogom, że takie perełki zachowały się przez 700 lat...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz