
Po filmie izraelskim, francuskim i amerykańskim przyszła pora na spotkanie z kinematografią hiszpańską, reprezentowaną przez "Grubasy" w reżyserii Daniela Sáncheza Arévalo. I było to bardzo dobre spotkanie...
Film jest do bólu prawdziwy - mimo swej komediowej otoczki opowiada w sposób dosadny i szczery o życiu (niekoniecznie z nadwagą) i o tym jak sobie z nim radzić (lub nie-). Przy tym jest to opowieść bardzo niegłupia, chwilami zabawna, chwilami zahaczająca o dramat, ale mająca niezbędne wyważenie i nie cierpiąca na zadęcie ani moralizatorstwo...
Dobry kawał kina :-)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz