niedziela, 10 czerwca 2012

Estonia cz. 1 - Tallin (II) - pierwsze kroki

Dzień drugi: Nastrój jest, mapa i przewodnik są, aparat jest, kaca nie ma - można iść... ;-)

Spacer po Tallinie to czysta przyjemność - plątanina uliczek, wszędzie historyczna zabudowa, mnóstwo knajp i knajpeczek... A gdy człowiek się zmęczy może przysiąść gdzieś na piwie czy kawie i chłonąć atmosferę miasta.
A przyznać trzeba, że energia jest wręcz nieprawdopodobna. Tam po prostu chce się być. I nie liczy się nic poza tu i teraz. :-)
Zabijają jedynie ceny, kompletnie nieadekwatne do polskich zarobków. Da się jednak i to ominąć, stołując się w marketach albo robiąc wywiad u miejscowych na temat tańszych jadłodajni ;-) Dla chcącego nic trudnego...



No więc w drogę, przez Tallin...
(bez zbędnego rozpisywania się o miejscach, od tego są przewodnicy i przewodniki) :-)



Baszta Paks Margareeta (Gruba Małgorzata)


Wielka Brama Morska
(tu znajduje się tablica poświęcona ucieczce ORP Orzeł w 1939)

Kamieniczki Trzy Siostry
(w Rydze są Trzej Bracia :-) )


Mury Obronne i baszty 
(tallińskie umocnienia są jednymi z najdłuższych i najlepiej zachowanych w całej Europie)

Kościół św. Olafa - niegdyś najwyższy w Europie
(do dziś w mieście nie wolno stawiać budynków wyższych niż wieża kościelna!)






wszędzie ślady kupieckiej przeszłości - domy z magazynami o średniowiecznym rodowodzie





a nad nami cały czas piętrzy się wzgórze Toompea...

...o którym będzie w kolejnej odsłonie 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz