poniedziałek, 14 maja 2012

Estonia cz. 1 - Tallin (I) - wstęp

Majówka w Estonii? Czemu nie!
Podbić Tallinn (pisany też jako Tallin) LOTem? Czemu nie!

Podróż: Mniej niż 1,5 godziny w samolocie i już się jest w Tallinnie :-) Przy dobrej okazji cenowej jest to opcja tańsza niż 2 klasa w pociągu InterCity na trasie Warszawa-Wrocław. A odległość jest nieporównywalna - w sumie ponad 1000 kilometrów.

wtorek, 24 kwietnia 2012

Wszystkie odloty Cheyenne'a

Po długiej przerwie kinowej, obejrzenie "Wszystkich odlotów Cheyenne'a" było jak balsam na duszę...

Bo nie umiem inaczej ustosunkować się do opowieści o smutnym, podstarzałym rockmanie, który wyrusza odnaleźć samego siebie i zmierzyć się z rodzinną przeszłością.

W tle świetna muzyka, opowieść po prostu płynie a Sean Penn jest genialny w odtwarzaniu postaci głównego bohatera... :-)

I może fabuła trochę się rozłazi, może i główny wątek chwilami przypomina jakąś na siłę opowiadaną historię, w którą zwyczajnie nie chce się wierzyć, ale jednak - podane jest to w taki sposób, że człowiek rozumny rozsmakowuje się we "Wszystkich odlotach Cheyenne'a" jak w najlepszym daniu :-)

Kino drogi, kino przemyślane, kino zagrane ze smakiem i pełne odniesień oraz dźwięków - to jest właśnie to, po co warto siedzieć w kinowej sali...

niedziela, 15 kwietnia 2012

Elbląg

Elbląg - drugi i ostatni punkt wycieczki. Wiatr urywał głowę, nieustannie... Niebo skryło się za niekończącą chmurą, z której co chwilę atakowały nas drobne krople deszczu. 

No i do tego miejscowe dresy, których chciałbym serdecznie pogratulować mieszkańcom Elbląga. Byłem tam po raz drugi. I po raz ostatni jednocześnie - bo zawsze w tym mieście spotykam jakieś stado prymitywnych, pijanych skurwysynów, którzy samą swą egzystencją potrafią zepsuć człowiekowi radość ze spaceru.
Czy w tym mieście specjalnie hoduje się jakieś taki podgatunek człowieka?

A miasto ładne, zadbane, nawet "nowa-stara" starówka jest urocza :-)

Malbork

Rozpoczęcie sezonu wypadło w tym roku nieco później niż w 2011 r., ale od razu wypadło na coś bardzo duuuużego - zamek w Malborku :-)


piątek, 9 marca 2012

Elektrociepłownia Żerań


Dzięki dość absurdalnemu zbiegowi okoliczności i "Złotej Kaczce" miałem możliwość spędzenia kilku godzin w Elektrociepłowni Żerań. Tak się kończy branie udziału w konkursach, gdy nawet nie wie się, że jakiś konkurs się odbywa ;-)

środa, 29 lutego 2012

Wstyd

Obejrzałem "Wstyd" Steva McQueena bez żadnego przygotowania, bez żadnych oczekiwań. Idąc na seans przeczytałem tylko, że niby ma to być film "badający naturę seksu, bliskości i związków we współczesnym świecie.".
Czyli dramat psychologiczno-społeczny z erotyką w tle. 
Miał być...
Może nie miał być...
Albo wszyscy widzą w nim coś, czego ja nie zauważam?
A może to krytyka zachłysnęła się jakąś pierwszą opinią i potem już wszyscy pisali o tym filmie tylko te same konstrukty zdaniowe?

Przez ponad półtorej godziny podróżujemy przez codzienność uzależnionego od seksu faceta, który (chyba) nieustannym ryćkaniem próbuje zagłuszyć wyrzuty sumienia. Albo po prostu lubi ten sport. W międzyczasie pojawia się jego siostra. Jakby nieco upośledzona, przynajmniej emocjonalnie...

niedziela, 26 lutego 2012

Żelazna Dama

Idąc na film opowiadający o Margaret Thatcher człowiek z założenia spodziewa się dramatu polityczno-historycznego bazującego na pełnej biografii brytyjskiej premier. Tymczasem dostajemy jednak zupełnie inny film...

"Żelazna Dama" to historia nie twardego polityka a bardziej prywatna historia kobiety, która wspięła się na wyżyny polityki, pokazując, że płeć nie stanowi o słabości ale jednocześnie poniosła z tego tytułu ogromne koszta, zwłaszcza w życiu rodzinnym i prywatnym...

Margaret Thatcher poznajemy jako staruszkę, która próbuje rozliczać się z przeszłością i własnymi wspomnieniami i jednocześnie pokonać prześladujące ją omamy... Z tej właśnie perspektywy poznajemy jej historię - o tym jak z ambitnej córki sklepikarza przeistacza się w długoletniego premiera Wielkiej Brytanii.

Ale raz jeszcze trzeba zauważyć, że więcej tu starczej demencji niż wielkiej polityki. Bo reżyserka bardziej skupia się na problemach starszej pani niż na polityczno historycznym tle. Owszem, wędrujemy z główną bohaterką przez najważniejsze wydarzenia brytyjskiej polityki i dyplomacji, ale bez wyjaśnienia kto, po co i dlaczego.

poniedziałek, 20 lutego 2012

Róża

"Róża" Wojtka Smarzowskiego wgryzła mi się pod czaszkę i tkwi już kilka dni po zakończeniu seansu. Bo to film wybitny ale i ciężki, zmuszający do myślenia ale przy tym bardzo brutalny...

Rzecz dzieje się tuż po zakończeniu II Wojny Światowej. Na ziemiach przyznanych Polsce, nieustannie rabowanych i gnojonych przez Armię Czerwoną, pojawiają się komuniści, niosący "jedyną słuszną" władzę. Wraz z nimi docierają tam też repatrianci z kresów wschodnich i pospolici szabrownicy. Ale to nie jest ziemia niczyja - prócz Niemców są tam jeszcze Mazurzy (nie uznawani zarówno przez Rzeszę jak i Polaków), traktowani jak element politycznie niepewny i zmuszani do opuszczenia kraju.

W tej przestrzeni pojawia się Tadeusz, żołnierz AK, który ma przekazać (tytułowej) Róży wieść o śmierci jej męża. Gdzie go poznał i dlaczego miał to zrobić - nie dowiadujemy się wcale. Niemniej jednak bohater zostaje na Mazurach i pomaga kobiecie bronić się przed gwałcicielami, złodziejami, czerwonoarmistami i inną pijaną swołoczą.

piątek, 10 lutego 2012

Zupełnie inny weekend

"Zupełnie inny weekend" to kolejny przykład nienormalności - znów okazało się, że zaokienne "minus pińcet stopni" nie jest przeszkodą w pójściu do kina ;-)

Historia jest prosta - dwóch gejów, spotkanie w knajpie, seks i postępujące zauroczenie. Wszystko w czasie jednego weekendu, połączone z dużą domieszką narkotyków, alkoholu i... zwierzeń. Do tego bardzo szybko dochodzi zapowiedź braku happy endu - jeden z bohaterów za kilka dni wyrusza na kilka lat do USA.

Zostajemy wpuszczeni z kamerą do świata głównych bohaterów - przebywając z nimi przez te dwa dni w prawie każdej możliwej sytuacji, niezależnie czy chodzi o spacer po lunaparku czy sceny intymne. I na tym polega urok tego filmu - nie ma tu ckliwej romantyczności, nie ma tu nadmiaru gejowskiej czy heterycznej ideologii - jest po prostu opowieść...

Podążamy więc za bohaterami, spędzamy z nimi czas i jakoś tak powoli dajemy się wciągać do ich świata, momentami zatracając całą otoczkę LGBT....

wtorek, 7 lutego 2012

Moja łódź podwodna

Po dłuższej przerwie przyszedł czas na "przeproszenie się" z kinem Muranów. Jakoś tam ostatnio bywało nazbyt hipstersko i pretensjonalnie a widownia zachowywała się jak bydło. Smutne to ale prawdziwe...

Trzaskający na dworze mróz sugerował, że niewielu znajdzie się amatorów dziesiątej muzy. O naiwności! Okazało się, że wariatów takich jak my, którzy przy -20 stopniach idą na seans jest całe mrowie :-) Bardzo optymistyczna niespodzianka - sala kinowa wypełniona była po brzegi a to oznacza, że nie jesteśmy sami w tym szaleństwie... Od razu trzeba tez zaznaczyć, że cały ten tłum zachowywał się tak jak powinien - nie przeszkadzając w odbiorze seansu :-)

"Moja łódź podwodna" to opowieść o dorastaniu w walijskim miasteczku. Bez fabularnych fajerwerków: jest sobie młodzieniec, taki nieco outsiderowaty, który chce stracić dziewictwo i uratować małżeństwo swoich rodziców, a wszystko to w sennej scenerii prowincji przełomu lat '80/'90 z nieustannie szumiącym morzem w tle :-)
Niby to wszystko już było, ale...