niedziela, 29 grudnia 2013

Berlin (v. 2.0)

Berlin na zakończenie roku i ostatnią podróż okazał się być świetnym wyborem :-) Nie potelepał po kieszeni a dał nam możliwość obejrzenia tak miasta, jak i bożonarodzeniowych jarmarków. Po raz kolejny nie dopisała tylko pogoda - pierwszego dnia było okropnie zimno, drugiego mgliście a ostatniego popadywał deszcz. Stąd też zdjęcia takie a nie inne :-) Niemniej jednak: fajnie było znów zobaczyć stolicę Niemiec i znów poddać się jej energii... Bo miasto nie jest urodziwe ale ma w sobie "to coś", co pozwala czuć się w nim dobrze :-)

Cenowa rewelacja:
Autobus Simple Express: 76 zł. (w dwie strony)
Nocleg: 37 zł. (9 euro) za łóżko w dormitorium hostelu Check In Hostel.

 


Hostel już znany - mieścił się blisko Checkpointu Charlie, więc i nie było problemu ze znalezieniem naszej noclegowni. Od razu ruszyliśmy też na podbój miasta :-) Bo nie ma na co czekać gdy świat wzywa :-)


Checkpoint Charlie

Fasada Muzeum Komunikacji.

Resztka Muru Berlińskiego w pobliżu Bunkra Fuhrera. 
Z samego zaś bunkra nie zostało NIC. Władze DDR zabudowały teren blokami i tyle...

Pomnik Pomordowanych Żydów Europy.
 No cóż... może jestem jakiś niedouczony albo mało wrażliwy, ale 2711 bloków z granitu, ułożonych na sporej wielkości placu w coś na kształt labiryntu, do mnie nie przemawia... 

Brama Brandenburska.
I ludź na ludziu - z każdej strony :-)


Pomnik (czy też miejsce pamięci) pomordowanych Cyganów.

Reichstag. 
Z wieczną i niekończącą się kolejką chętnych do zwiedzania wnętrza

Katedra Francuska...
...oraz Katedra Niemiecka.
A pomiędzy nimi jeden z kilku jarmarków bożonarodzeniowych :-)

Zamknięty na głucho Friedrichswerde Kirche.


Niedźwiedzie - logo Berlina :-)
Szprewa. I stateczki na Szprewie. W sumie to ruch po niej jest chyba bezustanny :-)
Ale trochę statek wykraczał poza nasz budżet :-)


Kościół św. Mikołaja. Najstarszy. Nieco lubecki ;-)

Katedra św. Jadwigi. 
Ciekawa, dwupoziomowa i (co było dla nas w ów dzień bardzo ważne) ogrzewana :-)

Biblioteka Państwowa w Berlinie.

Nowy Odwach a w jego tle dawny Arsenał.

Wnętrze Odwachu.

Wnętrze Arsenału.
Tu również było ciepło. I były ławki... :-)


Most Zamkowy a w tle Katedra Berlińska.



Tramwaj, kościół NMP i wieża telewizyjna w tle. 
Czyli zbliżyliśmy się do jarmarku :-)

Jarmark pełną gębą - karuzele, duperele, jadło i napoje...

...i w to nam graj :-)


Fajnie było - to muszę ponownie stwierdzić. Pojedliśmy smacznych acz dziwnych potraw, wypiliśmy kilka piw, tradycyjnie zjedliśmy pragermański kebab i pochodziliśmy tyle, że nogi wchodziły nam w tyłki po same pięty. I pewnie nie był to ostatni raz w Berlinie, oj nie :-)
Jeszcze tyle jest do zobaczenia: cały Berlin Zachodni, muzea, przedmieścia :-)
Do następnego razu :-)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz