piątek, 2 września 2011

Debiutanci

Jak na razie rok 2011 nie jest filmowo rekordowy. Ot, czasem zdarzy nam się zawitać do sali kinowej i coś obejrzeć - w sumie w porównaniu z ubiegłorocznym wynikiem to wygląda tak, jakbyśmy się co najmniej na świątynię dziesiątej muzy obrazili. Ale jest szansa na poprawę - kończy się sezon podróżniczy, więc (jeśli repertuar będzie sensowny) najprawdopodobniej uda się zobaczyć nieco więcej obrazów...
Po długiej przerwie trafiło w Muranowie na film "Debiutanci" - i był to wybór bardzo dobry. Albo i lepszy :-)

Film jest opowieścią o ludziach i ich uczuciach. Opowieścią przesyconą smutkiem i jednocześnie humorem. Zaczyna się od wielkiego "trzęsienia ziemi", kiedy ojciec głównego bohatera przyznaje się, że jest gejem. I z tego punktu wychodzi cała opowieść: o miłości, o jej poszukiwaniu, o radości życia i smutku...
Nie jest jednak główną osią opowieści klimat gejowski - jest on tylko jednym z wątków i dzięki temu otrzymujemy bardzo uniwersalną opowieść o życiu. W każdym jego aspekcie, niezależnie od orientacji czy wieku...



I film jest takim, jakim być powinien - smutnym gdy potrzeba, komediowym, gdy ma to sens i nienachalnym w swym przesłaniu...
Dodatkowo jest tam fajny pies i kilka polskich akcentów :-)

A że nie jest to film leciutki i prosty w odbiorze - cóż, to chyba świadczy o nim jeszcze lepiej :-)

Polecam!!!


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz