piątek, 27 lipca 2012

Ave

"Ave" to kino drogi rodem z Bułgarii. Już samo to powinno zastanowić przed zakupem biletu. No bo czy ktoś zna dokonania bułgarskiej kinematografii? Czy znana jest sofijska szkoła dramaturgii? I kim jest Konstantin Bojanov? :-)

Był to jednak bardzo dobry wybór... 

Film jest opowieścią o dwójce młodych ludzi, którzy przemieszczają się autostopem przez bułgarską prowincję. Daleko od Złotych Piasków i turystycznych zagłębi toczy się prawdziwe życie - pełne dziwnych postaci, niedopałków i niedomówień...
Ale to właśnie tam są ludzie z krwi i kości, tam są emocje, tam jest niekoloryzowany obraz świata.

Możemy oglądać nieprzeintelektualizowaną i świeżą opowieść o drodze i dojrzewaniu. A może o dojrzewaniu w drodze? Albo po prostu o trudnej młodości? 

Całą historia składa się z epizodów rozrzuconych pomiędzy środkami transportu a krótkotrwałym "cumowaniem" w bardziej statycznych przestrzeniach.
I, wbrew zapowiedziom i recenzjom, nie kłamstwa Aveliny są tu najważniejsze a samo życie i podejmowane wybory. Przemieszczanie się staje się jednocześnie celem jak i środkiem wyrazu i drogą do sedna... A przy tym to właśnie w trakcie tej podróży tworzy się więź i przedziwnie czuła relacja... :-)

O aktorach też nic złego powiedzieć się nie da. Dziewczyna urocza, chłopak wygląda jakby od początku życia nie żył a oboje grają świetnie :-) I sprawdzają się w damsko-męskiej grze...

Warto... Po długiej serii filmów słabych albo i beznadziejnych "Ave" było jak prawdziwa odtrutka.
Polecam! 
 



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz