piątek, 5 listopada 2010

Oaza

Dłuższą chwilę obchodzę ten film jak pies jeża i nie wiem z której strony zacząć.
Spróbujmy jednak od początku...

W ramach 4. Festiwalu Filmowego Pięć Smaków udało nam się pójść na (niestety tylko) jeden film. I to zupełnie z przypadku, bez przygotowania, bez jakiejkolwiek wiedzy o tym, na co się wybieramy.

Trafiło na "Oazę", koreański film Lee Chang-donga z 2002 roku. Treść zda się banalną - ot jakby przygłup z lekkim upośledzeniem umysłowym najpierw próbuje zgwałcić a potem zakochuje się w dziewczynie z porażeniem mózgowym i próbują ogarnąć świat. Tyle, że główny bohater jest wyjątkowo dziwny i, jak dla mnie irytujący, a bohaterka przeraża swoją niepełnosprawnością i niemożliwością podjęcia jakiegokolwiek działania... Oczywiście wszystko to jest połączone z totalnym niezrozumieniem, alienacją we własnej rodzinie i odrzuceniem przez społeczeństwo. Ba, ogólnie rzecz ujmując, to wszyscy bohaterowie byli jacyś tacy... denerwujący, irytujący i absurdalnie okropni...
Dodatkowo cała opowieść podlana jest dużą dawką magiczności (albo, jak chcą krytycy - realizmu magicznego). Wszystkie składniki łącznie tworzą ciężkostrawny koktail...

Cała ta historia mogłaby wydarzyć się gdziekolwiek - nie musi to być Korea Południowa. Równie dobrze podobną parę można by było znaleźć na sąsiedniej klatce schodowej, ale...
...hmmmm...
ten film mnie pokonał. Nie, nie był zły, nie był ohydny, nie był nieudany - po prostu wykroczył swą chwilową dosłownością poza poziom, który jestem w stanie ogarnąć. Gdzieś jakby naruszył moją intymność. A nawet bardziej nawet zmusił do (optycznego) naruszenia intymności głównych bohaterów.
Drugi raz się nie podejmę.
Ale było warto - chociażby po to, żeby przekonać się, że ludzie, niezależnie od położenia geograficznego, rasy itp. są zawsze ludźmi. Ze zbyt dużą ilością wad...

Osobne brawa należą się aktorce So-ri Moon - za doskonałość kreacji upośledzonej kobiety, która była w jej wykonaniu arcydziełem. Do tego stopnia, że do momentu w którym tego nie wygooglałem, to myślałem, że ona naprawdę jest osobą niepełnosprawną. A tu taka niespodzianka...



1 komentarz:

  1. Mimo, że Twoje opisy i recenzje filmów są bardzo ciekawe i napisane z polotem - przyznam się, że czytam z ciekawością, to nie będę szerzej ich komentował. Filmów i tv nie oglądam, ciężko znaleźć coś ambitnego pośród zalewającej nas masówki, no i nie cierpię reklam ;)
    Wiem, że dzięki taki recenzjom - jak Twoje, można wybrać coś dla siebie, ale niech to służy innym.
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń