wtorek, 18 maja 2010

Dobre Serce

Wczorajszy wieczór zakończyliśmy również filmowo - tym razem debiutując w progach warszawskiego kina Muranów. Ktoś tam pomyślał i ostatni seans był o 22:30 - co się bardzo chwali przy pracy zmianowej ;-)
Na film poszliśmy w ciemno, nie wiedząc o nim kompletnie nic i... nie zawiedliśmy się (na szczęście) :-)
"Dobre serce" jest filmem przyzwoitym. Bez oszałamiającej fabuły, bez taniego efekciarstwa ale i bez przesadnej odkrywczości. Dostajemy opowieść o spotkaniu upośledzonego emocjonalnie bezdomnego chłopaka ze schorowanym, zgorzkniałym i cynicznym właścicielem baru. I cała historia się kręci między knajpą a szpitalem. Dość spokojnie, niezbyt odkrywczo ale jakoś tak... ludzko...
Cały film bardzo wyciągają odtwórcy głównych ról: Brian Cox i Paul Dano (no i może trochę Isild Le Besco), którzy rewelacyjnie odegrali powierzonych im bohaterów.
A że film jest w sumie dość prosty, że przewidywalny, że nieco moralizatorski...? Cóż z tego - ważne, że dobrze się go ogląda.

Tak na marginesie, to brawo dla dystrybutora, że napisał na plakacie "komedia". Naprawdę miał poczucie humoru... ;-)

Trailer, jak zwykle, poniżej.
W przeciwieństwie do poprzedniego filmu - na zachętę :-)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz