środa, 5 maja 2010

Świętokrzyska Majówka cz. 1 - Bodzentyn

Tegoroczna majówka docelowo gnała nas na południe województwa świętokrzyskiego (w pewnych kręgach zwanego północną Małopolską). Na trasie do miejsca noclegowego mieliśmy jednak kilka przystanków - albowiem grzechem byłoby przejechać i nie spojrzeć ;-) I paskudna pogoda nie mogła nam w tym przeszkodzić!!! ;-)
Pierwszy na trasie był Bodzentyn - miasto (no, miasteczko) w Górach Świętokrzyskich. Przewodniki sugerowały zobaczenie dwóch miejsc: zamku i gotyckiego kościoła. Co też niniejszem uczyniliśmy ;-)

XIV-wieczny zamek (do poczytania o nim np. TU, TU lub TU) biskupów krakowskich jest sporą i malowniczą ruiną. I jakby zapomnianą przez włodarzy i mieszkańców miasta. Ciężko tam nawet dotrzeć - drogowskazy są nieczytelne lub po prostu ich nie ma a droga dojazdowa może urwać zawieszenie w samochodzie... Sam zamek również woła o pomoc - mury pobazgrane, informacji jakiejkolwiek zero a śmieci na ziemi sugerują, że ilość odbywających się tu alkoholowych libacji jest większa, niźli w przeciętnej knajpie.
To boli. I wkurwia...
Wracając do tematu: ruiny są urocze. I mocno działające na wyobraźnię. Pozostaje mieć nadzieję, że ktoś weźmie się za opiekę nad tym zabytkiem - bo jeszcze kilkanaście lat i się wszystko rozsypie...












Nieomal bezpośrednio do murów zamkowych przylega XV-wieczny kościół p.w. Wniebowzięcia NMP i św. Stanisława Biskupa. Ładna i zadbana budowla z kilkoma unikatowymi zabytkami we wnętrzu (min. przeniesiony z katedry wawelskiej ołtarz oraz gotycki tryptyk w nawie bocznej) również warta jest zobaczenia... Tu przynajmniej widać gospodarza - czego o reszcie miasta powiedzieć nie można.

Krzyż z 1868 r.

Ołtarz główny. Z końskim zadkiem ;-)


Za tą kratą - tryptyk...

I jeszcze poniżej spojrzenie na Górny Rynek. Nie mogę jeno znaleźć informacji kogo owa kolumna wychwala/upamiętnia....
Stamtąd ruszyliśmy dalej. Nadal w deszczowej aurze... Ale optymistycznie ;-)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz