niedziela, 16 maja 2010

Świętokrzyska Majówka cz. 10 a - Szydłów

Wczesnem popołudniem dnia drugiego udało nam się dotrzeć do Szydłowa - miasteczka od którego rozpoczęliśmy plany majówkowej podróży :-)

Zaczynamy od jaskini zbója Szydły, od imienia którego pochodzi (według legend, ma się rozumieć) nazwa miasteczka. Jaskinia malutka i z kupą ludzką na środku, więc błyskawicznie ewakuujemy się na zewnątrz...



Na wzgórzu stoi kościół p.w. Wszystkich Świętych. Według wszelkich źródeł informacji jest to najstarszy zabytek Szydłowa, więc grzechem byłoby nie wejść ;-)
Z zewnątrz nie poraża - ani wielkością ani architekturą, ale wnętrze... Ogromnym był nasz zachwyt na widok świeżo odrestaurowanych polichromii. Wbrew wypowiedzi jakiejś przypadkowej pseudo-turystki, którą ledwie od telenowel wołami odciągnięto, nie są to "jakieś tam stare malunki" a przepiękne przykłady gotyckiej sztuki... Dziękuję Bogom, że takie perełki zachowały się przez 700 lat...





Obok kościoła zaczyna się już właściwe miasteczko (chociaż na prawach wsi). Pierwsze, co rzuca się w oczy, to całkiem potężne mury obronne oraz Brama Krakowska, które zapowiadają, co będzie można za chwilę obejrzeć ;-) Więc cóż nam pozostało. Czekamy aż pójdzie sobie zgraja zwiedzaczy, z których każdy chciał mieć fotkę z gotyckimi fortyfikacjami (zakładam, że jak nic na n-k), oglądamy przestrzeń dość dokładnie i wchodzimy za miejskie mury... :-)





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz